poniedziałek, 2 stycznia 2012

Niteroi c.d.








Zostajemy jeszcze u Katii, bo pogoda się popsuła (cały czas pada!), a Adasia łapie choróbsko. Poza tym niemiłosiernie pogryzły nas komary, a zwłaszcza Krzysia. Więc dziś siedzimy w domu, Adaś bawi się z Kateriną. Pewnie trochę pozmieniają się nam plany wyjazdu. Sprawdzimy prognozę pogody, weźmiemy autobus lub wynajmiemy na kilka dni auto i pojedziemy tam, gdzie nie pada. Chyba będzie to na północ, okolice Salvador.

Wczoraj byliśmy w najdroższej chyba restauracji w okolicy. Fakt, że był niezły wypas i miłe towarzystwo Katii oraz Martina z Danii (też nocuje u Katii, tańczy capoeirę), a dla dzieci plac zabaw, ale 225 reali za obiad (czyli ok. 400 zł), to lekka przesada... trochę nie dosłyszeliśmy, gdy Katia mówiła, jakie tam są ceny, bo nawet tyle gotówki nie mieliśmy przy sobie. Za to Adaś z Katerina bawili się doskonale:)))))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz