Brazylia2011/12
wtorek, 7 lutego 2012
poniedziałek, 6 lutego 2012
znow Rio - koniec podrozy
Poprzednie trzy dni spedzilismy w pieknym miasteczu Paraty, siedzac glownie na plazy, a jeden dzien poplywalismy statkiem po okolicznych wyspach. Dobry rest na koniec. Dzis przyjechalismy do Katii pod Rio, do Niteroi. Po drodze udalo nam sie zobaczyc troche Rio - wyjechalismy na Corcovado, gdzie stoi znany na calym swiecie (ale mniejszy od Swiebodzinskiego:P) Jezus. Gora i posag robia wrazenie, a przede wszystkim urocze sa widoki z gory na miasto.
Teraz juz padam i za chwile ide spac, ale jutro postaram sie wrzucic jakies fotki. Mielismy jutro jechac znow do Rio pozwiedzac, ale chyba nie bedzie sie nam chcialo. Adas swietnie sie tu bawi z Caterina, a przede wszystkim jest piekielny upal i pewnie trudno bedzie sie ruszyc z domu...
Teraz juz padam i za chwile ide spac, ale jutro postaram sie wrzucic jakies fotki. Mielismy jutro jechac znow do Rio pozwiedzac, ale chyba nie bedzie sie nam chcialo. Adas swietnie sie tu bawi z Caterina, a przede wszystkim jest piekielny upal i pewnie trudno bedzie sie ruszyc z domu...
piątek, 3 lutego 2012
czwartek, 2 lutego 2012
Kurytyba po raz drugi
Wczoraj, po dwudniowej podróży z Dom Feliciano dotarliśmy do Kurytyby. Nocowaliśmy u bardzo miłych podróżników, Bianki i Guilherme'a. Kilka lat temu postanowili rzucic pracę w korporacji i wyjechali w ponad dwuletnią podróż. Teraz juz wrócili, ale często wyjeżdżają, a oczywiście w korporacjach już nie zamierzają pracować.
Zwiedziliśmy ogród botaniczny i Bosque do Papa - las papieża, nazwany tak na cześć wizyty Jana Pawła II w w Kurytybie w 1980 r. Jest to skansen polskich imigrantów, wioska z XIX wieku. Niestety nie udalo nam się wejść do środka, bo już było zamknięte, za to posiedzieliśmy chwilę w kawiarni Krakowiak.
Dziś przyjechalismy do Aparecidy - sanktuarium katolickiego, jutro zwiedzimy i wyruszamy do Parati.
Fotki jutro:)
poniedziałek, 30 stycznia 2012
Dom Feliciano i brazylijski kemping
W weekend pojechalismy nad rzeke. 2 dni wyjazdu to dla calej rodziny Alessandro ogromne przedsiewziecie - zabralismy pol domu:) Bylo to dla nas zupelnie nowe doswiadczenie - my zabieramy zwykle tylko to, co wydaje sie najbardziej niezbedne. Oni zabieraja tyle, zeby czuc sie jak w domu. Trzeba wiec bylo zapelnic przyczepke ciagnieta przez jednego z garbusow, a pozostalym autom wypchac bagazniki. Ale dzieki temu mielismy rzeczywiscie swietne warunki.
Wczoraj po poludniu pojechalismy do wujka Jozefa Laska i zrobilismy film o Trzech Krolach - od lat pan Jozef, jego syn Paulo Sergio oraz kolega, p. Henryk Lempek, przebieraja sie za Trzech Kroli i koleduja po okolicy. Oczywiscie po polsku. Niesamowite doswiadczenie! Fotek nie mam, bo zlosliwie skonczyly mi sie baterie w aparacie, ale bedzie film:))
Dzis jeszcze jestesmy w DF, jutro wyruszamy na polnoc. Juz za tydzien musimy byc w Rio i oddac auto. Podroz powoli dobiega konca:(



Powyzsze zdjecia by Alessandro Rakowski
Subskrybuj:
Posty (Atom)