poniedziałek, 6 lutego 2012

znow Rio - koniec podrozy

Poprzednie trzy dni spedzilismy w pieknym miasteczu Paraty, siedzac glownie na plazy, a jeden dzien poplywalismy statkiem po okolicznych wyspach. Dobry rest na koniec. Dzis przyjechalismy do Katii pod Rio, do Niteroi. Po drodze udalo nam sie zobaczyc troche Rio - wyjechalismy na Corcovado, gdzie stoi znany na calym swiecie (ale mniejszy od Swiebodzinskiego:P) Jezus. Gora i posag robia wrazenie, a przede wszystkim urocze sa widoki z gory na miasto.
Teraz juz padam i za chwile ide spac, ale jutro postaram sie wrzucic jakies fotki. Mielismy jutro jechac znow do Rio pozwiedzac, ale chyba nie bedzie sie nam chcialo. Adas swietnie sie tu bawi z Caterina, a przede wszystkim jest piekielny upal i pewnie trudno bedzie sie ruszyc z domu...

czwartek, 2 lutego 2012

Kurytyba po raz drugi

Wczoraj, po dwudniowej podróży z Dom Feliciano dotarliśmy do Kurytyby. Nocowaliśmy u bardzo miłych podróżników, Bianki i Guilherme'a. Kilka lat temu postanowili rzucic pracę w korporacji i wyjechali w ponad dwuletnią podróż. Teraz juz wrócili, ale często wyjeżdżają, a oczywiście w korporacjach już nie zamierzają pracować.
Zwiedziliśmy ogród botaniczny i Bosque do Papa - las papieża, nazwany tak na cześć wizyty Jana Pawła II w w Kurytybie w 1980 r. Jest to skansen polskich imigrantów, wioska z XIX wieku. Niestety nie udalo nam się wejść do środka, bo już było zamknięte, za to posiedzieliśmy chwilę w kawiarni Krakowiak.
Dziś przyjechalismy do Aparecidy - sanktuarium katolickiego, jutro zwiedzimy i wyruszamy do Parati.
Fotki jutro:)

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Dom Feliciano i brazylijski kemping

W weekend pojechalismy nad rzeke. 2 dni wyjazdu to dla calej rodziny Alessandro ogromne przedsiewziecie - zabralismy pol domu:) Bylo to dla nas zupelnie nowe doswiadczenie - my zabieramy zwykle tylko to, co wydaje sie najbardziej niezbedne. Oni zabieraja tyle, zeby czuc sie jak w domu. Trzeba wiec bylo zapelnic przyczepke ciagnieta przez jednego z garbusow, a pozostalym autom wypchac bagazniki. Ale dzieki temu mielismy rzeczywiscie swietne warunki.
Wczoraj po poludniu pojechalismy do wujka Jozefa Laska i zrobilismy film o Trzech Krolach - od lat pan Jozef, jego syn Paulo Sergio oraz kolega, p. Henryk Lempek, przebieraja sie za Trzech Kroli i koleduja po okolicy. Oczywiscie po polsku. Niesamowite doswiadczenie! Fotek nie mam, bo zlosliwie skonczyly mi sie baterie w aparacie, ale bedzie film:))
Dzis jeszcze jestesmy w DF, jutro wyruszamy na polnoc. Juz za tydzien musimy byc w Rio i oddac auto. Podroz powoli dobiega konca:(








Powyzsze zdjecia by Alessandro Rakowski

czwartek, 26 stycznia 2012

Dom Feliciano

Wczoraj przyjechalismy do rodziny Sandro Rakowskiego do Dom Feliciano. Babcia Sandro mowi calkiem dorze po polsku, jego mama tez rozumie troche polski. Siedzimy tu sobie, pijemy piwo i drinki, Adas sie bawi z dziecmi. Troche sie denerwuje, ze nie rozumie, co mowia, ale probuje ich przedrzezniac:)
Dzis bylismy u wujak, p. Jose Laska, bardzo ciekawym czlowiekiem, z ktorym umowilismy sie w niedziele na wywiad. C.d.n.:)

wtorek, 24 stycznia 2012

Park Narodowy Aparados do Serra





Dwa dni na plaży nas wymęczyło, przypaliło i przegrzało, więc przyjechaliśmy w góry. Jesteśmy w miejscowości Praia Grande (ani nie ma tu plaży, ani nie jest duża, jakby sugerowala nazwa...). Po drodze zobaczyliśmy grotę z Madonnami. Tu potrzebna jest krótka refleksja na temat religii i wyznań w Brazylii. Jest to niezwykłe, jak wiele jest tutaj kościołów protestanckich. Nawet w najmniejszej miejscowości działają zielonoświątkowcy, baptyści, adwentyści i mnóstwo innych kościołów, których nazw już nawet nie staraliśmy się zapamiętać. Jak mówili nam spotkani w Paranie katoliccy misjonarze, ten boom na nowe kościoły powoli mija, jednak nadal jest ich mnóstwo. Kościoły starają się przyciągnąć jak najwięcej wiernych, oferując jak najbardziej atrakcyjne nabożeństwa. Takie show robią też już katolicy, inaczej nikt nie chciałby chodzić na msze.
Poza tym, imię Jezusa i Matki Boskiej, a także różnych świętych pojawia się w bardzo niespodziewanych momentach i miejscach.Np. dziś widziałam kawę Bom Jesus, czyli Dobry Jezus.
Dziś zrobiliśmy małą wycieczkę w góry i potaplaliśmy się w rzecze. Jutro ruszamy do Dom Feliciano, kolejnej miejscowości zamieszkałej przez polskich imigrantów. Stąd pochodzi nasz kolega Sandro, i to w zasadzie za jego sprawą (tj. w związku z historią jego pochodzenia) tak bardzo chciałam przyjechać do Brazylii.
Show wiary - chyba nie trzeba komentować:)

Grota z Madonnami



W parku narodowym Aparados do Serra

niedziela, 22 stycznia 2012

Na plaży w Bombinhas





Sao Mateus do Sul i Kurytyba

Kościół ok. 15 km od Sao Mateus do Sul

W Kurytybie - z p. Eduardo oglądamy film o migrantach
Dziewczyny z Santany na uniwerku w Kurytybie

Malet i kolonie Rio Claro

W domu pani Wandy Przybysz w Malecie
Sklep Pani Wandy
Cmentarz - zmarli mają swoje 'domki"
U Państwa Drewnowskich w jednej z kolonii Rio Claro

U Janka w domu

Dom Państwa Sieklickich
Pan Kazimierz (Casimiro), tata Janka
Janek
Adaś i mama Janka - pani Julia

Rio Claro


Niezłe połączenie:)
Pierogi i schabowy u księdza Andersona


Janek w kościele w Rio Claro

Campo do Tenente


Siostra Paulina, pochodzi z południa Brazylii, polski zna z domu. w CdT pracuje w szpitalu

Ksiądz Stanisław pokazuje swojego bloga i opowiada o dzialalności stowarzyszenia "Juventus"

Dom Polski